off
Co jemy?

Co jemy?

Co jedzą Świdniczanie – katastrofalne wyniki kontroli produktów spożywczych

Posted by

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przebadała produkty takie jak mięso, warzywa, owoce, jaja, makarony, przyprawy, soki, przetwory i oleje. Produkty te codziennie leżą na półkach wszystkich sklepów spożywczych w całej Polsce w tym w ulubionych wielkich marketach.Niestety, wyniki mogą odebrać apetyt.
Okazuje się, że brakuje kontroli na linii producent – hurtownik, producent – pośrednik – market oraz producent – market.

Jakość co piątej skontrolowanej partii wyrobów mięsnych pozostawiała wiele do życzenia. Produkty drobiowe były pompowane wodą ponad normę. Wiele produktów mięsnych zawierało niedozwolone bądź niezadeklarowane składniki. Za mało było też „mięsa w mięsie”. Już na pierwszy rzut oka widać różnicę między schabem bez obróbki a schabem „wędzonym”. Dziwne, że jest trzy razy większy i…okrągły. W mięsie, znaleziono zawyżone ilości soli oraz środki spulchniające i powiększające
objętość. „Wędzone” mięso nie jest mięsem wędzonym, jest przetrzymywane w środkach o zapachu wędzonego dymu. Jak się okazuje, rynek sprzedaży samych zapachów spożywczych ma się dobrze i można sprzedać płotkę pachnącą jak łosoś, do tego barwniki spożywcze o kolorze łososiowym, plus smak spożywczy oraz substancje żelujące i spulchniające i…ze zwykłej ryby można zrobić rekina. Potem sprzedać 15 razy drożej.

Producenci prześcigają się też w pomysłach jak sprzedać swój towar. Makaron zawierający naturalną kurkumę tak naprawdę jej nie zawiera. Kukrkuma owszem, ale tylko w nazwie, bowiem zawiera w sobie polisorbat 80 i oleoryzynę kurkumy. „Polski miód” jest polski też tylko z nazwy, bo po analizie pyłkowej okazuje się, że pyłki użyte do jego produkcji w naszym kraju nie występują, natomiast występują w krajach Dalekiego Wschodu, „kalifornijskie” śliwki pochodzą z Chile, a „górskie” produkty wytwarzane są na terenach nizinnych. To zadziwiające, że góralski ser Oscypek, kupić można od „Górala we Wrocławiu”. W Oscypku nizinnym już nie ma mleka koziego tylko jest mleko krowie, które uwędzone smakuje podobnie jak osławiony Oscypek. „Świeże” soki, które są pasteryzowane, już chyba nikogo nie dziwią.

Najgorzej chyba wygląda jednak kwestia skontrolowanych przypraw ziołowych. Inspekcja znajdowała tam odchody gryzoni czy nawet martwe szkodniki. W pieprzu znaleziono dodatki w postaci suszonej i mielonej kory. Nie brakuje też niebezpiecznego dla konsumentów wydłużania okresu przydatności do spożycia w stosunku do zadeklarowanej dokumentacji, mało czytelnych informacji jak przechowywać dany produkt czy wręcz całkowitego ich braku. Z podawaniem składu, który jest tak istotny np. dla alergików producenci też mają ogromne problemy.

Inspekcja alarmuje, że ogólnie jakość oferowanych klientom produktów jest niska i spada! W związku z kontrolą nałożono łączne kary pieniężne w wysokości 250 tys. złotych oraz grzywny w postaci mandatów karnych na kwotę ponad 27,6 tys. złotych.

– Nieprawidłowości dotyczące znakowania wynikają przeważnie z nieznajomości przepisów lub nieprawidłowej ich interpretacji – czytamy w sprawozdaniu z wyników kontroli. – Przyczyną może być również celowe działanie producentów, którzy świadomie wprowadzają w błąd konsumenta poprzez zamieszczanie na opakowaniu nieprawdziwych informacji.
Jeżeli efektem takiego działania będzie tylko to, że nasz „polski” miód nie będzie pochodził z Polski, to można tylko czuć się oszukanym. Gorzej, gdy przez takie zabiegi dojdzie do tragedii.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

off