off
„Defekt Muzgó”, „Aniołowie” oraz Ich Muzyka.

„Defekt Muzgó”, „Aniołowie” oraz Ich Muzyka.

Posted by

Spotkanie przebiegało w najlepszej muzycznej atmosferze. Były mocne uściski dłoni i kawa oraz mineralna.
Irek Jeż – troszkę zmyślony, na etapie burzy myśli, Dawid Szydełko – spokojny jednocześnie emanujący stanowczością.
Pod parasolami wymieniamy szybko zdania, proste, zrozumiałe – to mi coś przypomina. Pamięć niemrawo rusza i po chwili już wiem. Gdzieś przemknęła chwila ulotna z lat 80, gdy rozmawiałem z grupą „Bez Jacka”, a w katowickich klubach studenckich bywało się na koncertach „Rendez Vous”, „Kasy Chorych”, „Madame”. Dzisiaj akurat szybciorem omawiamy sprawy z reaktywowaną legendą polskiego punka – „Defekt Muzgó”. Ireneusz Jeż – manager zespołu i wokalista wyciąga rękę w moim kierunku. Błysk foliowanego wydawnictwa. To nasza płyta – mówi Irek. Biorę ją i wkładam do raportówki ze świńskiej skóry. Oj, przyda się przyda – lubię dobre niespodzianki. Zaczyna siąpić deszcz, ustalamy pewne punkty związane z realizacją clipu i promocji zespołu. Wracam do domu i zamykam się w swoim pokoju. Dawno już wprowadziłem zasadę w swoim życiu, że płyty CD słucha się w odtwarzaczu CD a nie w komputerze. Komputer traktuję jako maszynę, której nie chcę się dać zdominować. Włączyłem CD Player Sony – połknął płytę, sprawdził i ogłosił swoją gotowość do odtwarzania. Usiadłem w głębokim fotelu i wycelowałem pilota w 1500 watowy wzmacniacz…też Sony. Muzyka pojawiła się tysiącem mieniących kolorów, które wprowadzały do mojego pokoju nowe brzmienie mówiące o tym, iż coś w Wałbrzychu się dzieje i to nie mało oraz to, iż „Aniołowie zazdroszczą bo mam Cię na zawsze…” wspaniałe zgranie i dynamika, która igrała między solówkami gitary i wokalem. Dawno nie słyszałem takiego brzmienia. Nie mogłem uwierzyć, że tuż, tuż obok powstała kapela z tak przemyślanym i dobrze zgranym materiałem. I by najmniej nie była to produkcja z Mordoru.;) Z pewną dozą adrenaliny szybko sprawdzam drugi tytuł na płycie – „Ostatni dzień”. Nie wiem jeszcze czego tak za bardzo mam się spodziewać i… gra sobie gitara po chwili dochodzi kompania i wokal Ireneusza Jeża przy wtórze Dariusza Konkela. Realizacja nagrania rodem ze słuchanych w radiowęźle studenckim płyt z lat 80 tylko, że w tym wydaniu dodano więcej mięcha…mięsiwa…mięchostwa…mięsiwierciostwa…itp… Oj, słucha się dobrze. Głośniki walą bez chrapania i nagle…słyszę kawałek, który przenosi mnie i słuchacza w inny świat. To reggae! Ale numer – myślę. Słucham i już wiem, że nie ma tu przelewek. Było…e…nie było…. Zespół idzie do przodu jak niestrudzona maszyna. Przez chwilę przypomina mi się „Reggae w Spodku” kultowa impreza lat 80. W tedy słuchano zespołu „DAAB”, teraz punkowska kapela pokazuje, że zupełnie dobrze potrafią znaleźć się w tym jamajskim stylu. I jeszcze ten znakomity tekst odpowiadający naszej sytuacji w kraju. Znakomity trzeci utwór – „Ciężka kara go spotka…kara”. Czwarty utwór z płyty „Aniołowie” „Defektu muzgó” jest typowo punkowy idealnie nadający się do POGO!!!. Wyczuwa się w nim moc i chęć walki, nie na darmo nosi tytuł „Arek Kaczmarek da radę”. Łączy się niejako z utworem piątym zatytułowanym „Armia”. Też pachnie punkiem na 2000 km! „Uciekajcie z miasta!” – gdybym tego nie miał w zamiarze to może bym określił ten kawałek jako „antyrozwojowy, hipergospodarkimiejskiej”, tylko tak z prawdy mówiącej rury to każde miasto w naszym kraju już leży na łopatkach.Długi zaciągane i przejadane przez regionalnych polityków mówiących, że nie są politykami tylko dobroczyńcami…zespół znalazł odpowiedź na ich kłamliwe słowa. Ta piosenka mówi prawdę! Nawołuje do ekspansji z miasta gdzieś w świat pełen normalnych ludzi „nieprezydentów”, „niezastępcówprezydenta”…jednym słowem punkowskie przesłanie ideologii przez pryzmat „Dzieci Kwiatów” – potwierdza się, w czasie słuchania utworu, że zespół zdaje sobie sprawę z najgorszej gangreny współczesnego świata i ma odwagę to wyśpiewać. No i tak nakręcony słucham dalej i znowu znany już z wcześniejszych utworów wokal, który ponownie prowadzi mnie przez kolejną, znaną wielu ludziom „z drugiej strony lustra” historii. Wyśpiewana prawda zaczyna kiełkować budząc energię w organizmie. Znakomite muzyczne danie. I ten słowny motyw „Bez Ciebie…bez..Ciebie…dzień za dniem mija…” Cholera, coś w tym jest. Muza jako grecka muza czyli córa Parnasu, a raczej wszystkie córy Parnasu przypominają czas, gdzie tekst i muzyka niosły ze sobą przesłanie – głębokie w treści przesłanie, trafiające wprost do duszy młodego człowieka… nie tylko młodego gdyż moc przekazu trafia nawet emeryta. I o to chodzi w tej muzyce. Idealne zgranie transcendentalnych przesłań ujętych w formę manifestacji muzycznej, cóż zaczynam lubić ten album. Napompowany myślę żeby słuchać dalej…nie! Musiałem zrobić sobie przerwę. Chodzę nerwowo po pokoju. Super muzyka…jak to się stało, ze od 1981 roku kapela siedziała w niszy?Kombinuję i wiem, że w tym przypadku od lat 80 trzeba być poprawnym politycznie. Czy coś się zmieniło…hmm…? Myślę – zespół ma przekaz…i to jest najważniejsze! Każda inna produkcja lega w gruzach bo nie ma przekazu. Dodowe śpiewanie reklamowane przez media tylko dlatego tkwi w świadomości odbiorcy,gdyż Doda i jej silikonowe ciałko nie czerpie ze źródła, które jest wspólne dla artystów dobrej miary. „Defekt muzgó” wie gdzie szukać tego źródła, mało tego odnalazł je i tylko patrzeć jak zaczną pompować muzykę, prawdziwą muzykę a nie komercyjne truchło. Dobry ruch – punkowa kapela z lat 80 w nowym brzmieniu, ładuje przemyślane teksty, w doskonałej oprawie muzycznej i ma głęboko w tyle cały system show biznesu. No dobra…pomyślałem, pogadałem…teraz następna porcja muzy. Wyciągam pilota i pauza idzie daleko w niepamięć. „Nie zamykaj drzwi” – dyskretna forma, bez przegięć i niesamowity, napiętnowany punkiem wokal „starego tygrysa”, który mówi w pod tekście …”jestem, dbam, kocham i będę pilnował…was…Ciebie..” Ireneusz Jeż to ten gość, który wyśpiewa Wam wszystkim Wasze uczucia. Jego wokal idealnie wkleja się w charakter zespołu. Ja osobiście słyszę głos zespołu we wszystkich produkcjach filmowych opowiadających w latach 80-90 o młodej miłości, o pierwszych krokach w ten przepiękny boski świat gdzie siła polskiej muzyki była wielka. Wokal Ireneusza nie jest porywczy…on bierze Cię za rękę i prowadzi jak przyjaciela przez wszystkie piosenki stające się jakby oddzielnymi światami, zawieszonymi w egzystencjonalnej współczesnej próżni. Koniec…teraz przerwa na płycie i…”Misiowa Ballada” – doskonała, punkowska, ludowa przeróbka „Starego Niedźwiedzia”, z tym że „Defekt muzgó” wie co zrobić żeby tego „Starego Niedźwiedzia”, ostatnio nagminnie budzonego, uśpić…jednym słowem, trzeba zalać gościa litrami samogonu…z pewnością będzie spał ale nie nie… Ci, którzy zechcą odtańczyć nad jego jaskinią „POGO” nie pozwolą mu na to. „Córka Policjanta” – nie jest to paszkwil jak to się ma ostatnio w mediach, gdzie o Policji tylko źle się mówi. To opowieść z refrenem. Dziwnym jest fakt, że ludzie którzy mają nam zapewnić bezpieczeństwo są traktowani jako Ci, którzy odstają od społeczeństwa…ale być może tym razem jest inaczej. Bardzo fajna piosenka – słowo „kochanka”, pod naporem betonu może przyjąć tylko jeden wektor własności. Ale słowo „Kochanka” takie nie jest. Dobry tekst, znakomite prowadzenie wszystkich instrumentów. Słucha się idealnie i jako punkowska piosenka szybko wbija się w ucho. Ostatnią piosenką jest utwór utrzymany w formie reggae, co już poświadczyło, że zespół sobie radzi w większości gatunków muzycznych. „Zakazana piosenka” – mam wrażenie, że odnosi się do młodych ludzi propagując wszystko co może dać im świat prócz jednego…zakazanego owocu. On smakuje najbardziej…kiedy najbardziej? Z pewnością z ukochaną osobą. Polecam tą płytę każdemu, kto choć trochę zachował w sobie ideę wolności muzyki, gdyż akurat ta broni się przed polityką doskonale. Najlepiej sobie kupić od razu dwie płyty gdyż informacja o 100 letniej gwarancji nośnika może być błędna.

 

tekst: Marek Banaszczyk.

Polecam stronę zespołu: http://www.defektmuzgo.pl/

 

Skład:

Tomasz Wojnar – „Siwy” – śpiew, gitara
Krzysztof Migdał – „Heban” – perkusja
Bogdan Kocik – „Victor” – śpiew, gitara basowa
Dawid Szydełko – „Święty” – gitara solowa
Ireneusz Jeż – „Irek” – wokal, menadżer

07. „Bez Ciebie”

2 komentarze

  1. I’m listening to this record in the USA. My family comes from Poland and I am very happy that I can listen to the music of the band from Wałbrzych.

  2. Dobry tekst. Dobra muzyka. Dobra…e co tam, Baardzo Dobra kapela. Czekamy z kumplami na kolejne płyty.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

off